Wystawa - Łyk Sztuki Polskiej po 1945 roku
Burmistrz Śremu Adam Lewandowski oraz Dyrektor Muzeum Śremskiego Mariusz Kondziela zapraszają w niedzielę 10 maja br. o godz. 17.00 na otwarcie wystawy ŁYK SZTUKI POLSKIEJ PO 1945 ROKU










Wielowątkowość i różnorodność zjawisk artystycznych po 1945 r. pozwala kuratorom takich wystaw jak ta, na większą dowolność niż w przypadku pokazu sztuki XIX w. czy okresu międzywojennego. Na całość ekspozycji składają się: malarstwo, grafika, fotografia, i rzeźba. Niektórzy artyści pokazani na wystawie kończyli swoją działalność twórczą w epoce PRL (Piotr Potworowski, Artur Nacht-Samborski), inni jeszcze nie rozpoczęli jej przed 1989 r. (Tomasz Gudzowaty, Radek Szlaga, Laura Pawela). Już pod koniec lat 80-tych do klasyki polskiej sztuki współczesnej zaliczani byli pokazani na wystawie m. in. Alfred Lenica, Wojciech Fangor, Jan Lebenstein, Eugeniusz Markowski, Jan Tarasin, Jerzy Nowosielski, Zdzisław Beksiński, Stanisław Fijałkowski czy Jan Berdyszak. Wielu, w ciągu ostatnich dwudziestu lat, „dobiło” do grona tych pierwszych jak choćby: Edward Dwurnik, Wojciech Ćwiertniewicz, Witold K., Jan Dobkowski, Izabela Gustowska, Ewa Kuryluk, Jerzy Piotrowicz, Ildefons Houwalt. Należy zgodzić się z zdaniem wyrażonym przez Andę Rottenberg w książce Sztuka w Polsce 1945–2005 (Warszawa 2005): Dzień dzisiejszy przynosi kolejne przewartościowania, ugruntowała się pozycja wielu artystów, o których wcześniej pisano jako o eksperymentatorach, zagubiły nazwiska, których historia nie chciała zatrzymać w swej pamięci – być może tylko do momentu następnej rewizji wartości. Jaki będzie skład czołówki twórców powojennej sztuki polskiej za następne 20 lat? Nikt nie potrafi na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć.
Kilka rzeźb artystów różnych pokoleń (Bazyli Wojtowicz, Edward Łagowski, Sylwester Ambroziak) pozwala nie zapomnieć o tej dziedzinie sztuk plastycznych. Jednak autorzy wystawy najwięcej miejsca „przeznaczyli” dla malarstwa, grafiki i fotografii - wprowadzając swoistą między nimi równowagę. Ukazana została polska fotografia, zarówno ta klasyczna - nawiązująca estetyką do lat 30-tych (Tadeusz Cyprian, Edward Hartwig) jak i ta dokumentująca ówczesną rzeczywistość (Zofia Rydet, Aleksander Jałosiński, Harry Weinberg) czy eksperymentalna (Natalia Lach-Lachowicz, Bronisław Schlabs). Dziś fotografia artystyczna coraz bardziej cieszy się uznaniem kolekcjonerów, zwłaszcza trzydziesto- i czterdziestolatków, przede wszystkim z uwagi na atrakcyjność jej odbioru w różnorodnych wnętrzach jak i … cenę. Ten ostatni element obecnie często jest wyznacznikiem aprobaty sztuki współczesnej. Zaszły głębokie przemiany na rynku sztuki, który wszedł w fazę przemysłu sztuki (art industry) – gdzie obraz czy rzeźba stanowią nie tylko wynik procesu twórczego, ale towar podlegający zabiegom marketingowym i grze rynkowej.
Wystawa Łyk sztuki współczesnej nie aspiruje do ukazania całości zmian i trendów w sztuce polskiej po 1945 r. Nie stanowi także wskazówki dla kolekcjonerów co należy „zbierać” czy też instytucji jak budować kolekcję publiczną. Nie jest także przewodnikiem dla inwestorów, w jakie nazwiska i obiekty sztuki współczesnej należy lokować pieniądze. Bynajmniej nie jest także zbiorem przypadkowych przedmiotów w przestrzenie muzealnej.
Wiem czym nie jest – odbiorca ma szansę zauważyć czym jest dla niego.
Wskazówką może być myśl Picassa, iż dobrym artystą nie jest ten, który potrafi namalować słońce, dobrym jest ten, kto namalując plamę potrafi wszystkich przekonać, że to słońce.
Kilka rzeźb artystów różnych pokoleń (Bazyli Wojtowicz, Edward Łagowski, Sylwester Ambroziak) pozwala nie zapomnieć o tej dziedzinie sztuk plastycznych. Jednak autorzy wystawy najwięcej miejsca „przeznaczyli” dla malarstwa, grafiki i fotografii - wprowadzając swoistą między nimi równowagę. Ukazana została polska fotografia, zarówno ta klasyczna - nawiązująca estetyką do lat 30-tych (Tadeusz Cyprian, Edward Hartwig) jak i ta dokumentująca ówczesną rzeczywistość (Zofia Rydet, Aleksander Jałosiński, Harry Weinberg) czy eksperymentalna (Natalia Lach-Lachowicz, Bronisław Schlabs). Dziś fotografia artystyczna coraz bardziej cieszy się uznaniem kolekcjonerów, zwłaszcza trzydziesto- i czterdziestolatków, przede wszystkim z uwagi na atrakcyjność jej odbioru w różnorodnych wnętrzach jak i … cenę. Ten ostatni element obecnie często jest wyznacznikiem aprobaty sztuki współczesnej. Zaszły głębokie przemiany na rynku sztuki, który wszedł w fazę przemysłu sztuki (art industry) – gdzie obraz czy rzeźba stanowią nie tylko wynik procesu twórczego, ale towar podlegający zabiegom marketingowym i grze rynkowej.
Wystawa Łyk sztuki współczesnej nie aspiruje do ukazania całości zmian i trendów w sztuce polskiej po 1945 r. Nie stanowi także wskazówki dla kolekcjonerów co należy „zbierać” czy też instytucji jak budować kolekcję publiczną. Nie jest także przewodnikiem dla inwestorów, w jakie nazwiska i obiekty sztuki współczesnej należy lokować pieniądze. Bynajmniej nie jest także zbiorem przypadkowych przedmiotów w przestrzenie muzealnej.
Wiem czym nie jest – odbiorca ma szansę zauważyć czym jest dla niego.
Wskazówką może być myśl Picassa, iż dobrym artystą nie jest ten, który potrafi namalować słońce, dobrym jest ten, kto namalując plamę potrafi wszystkich przekonać, że to słońce.
Wojciech Szafrański




www.muzeum.srem.pl